Góralskie wesele Asi i Marka

Góralskie wesele

Wesele góralskie zawsze jest wielkim wyzwaniem dla fotografa ślubnego. Dzieje się tak dlatego, że wymaga ono nie tylko orientowania się we wszystkich tradycyjnych obrzędach, które koniecznie trzeba uwiecznić, ale też dobrego kontaktu z gośćmi, szczególnie jak trzeba wymyślać kolejne argumenty dlaczego się nie pije alkoholu. 🙂 Nie inaczej było u Asi i Marka, na których weselu działo się tyle dobrych i ciekawych rzeczy, że aparat miałem cały czas w gotowości 🙂 Zaczęło się oczywiście od przygotowań u Asi, podczas których, jak to zwykle podczas góralskich wesel bywa, pojawiło się u niej w domu  mnóstwo pięknych dziewczyn odzianych w ludowe stroje, które oczywiście okazały się być druhnami. 🙂 Uwielbiam ten moment, kiedy fotografując ubieranie pani młodej, jest ona otoczona bogatą gamą kolorów mieniących się na gorsetach, spódnicach, koralach, kolczykach, wstążkach, kwiatach, dekoracjach… ahh długo by jeszcze wymieniać! 🙂

 

Tradycja

Po przyjeździe rozśpiewanej kapeli góralskiej, jak tradycja nakazuje, dwie druhny pojechały po Marka – pana młodego.  W tym zwyczaju mają one za zadanie bezpiecznie dostarczyć pana młodego do domu pani młodej. 🙂 Oprócz nich do Marka przyjechali tzw. „pytace”, którzy mają podczas wesela bardzo dumną rolę głośnego zapraszania gości na wesele. Druhny zadanie wykonały i po dotarciu Marka do Asi nastąpiło uroczyste błogosławieństwo, przed którym tradycyjnie nie zabrakło modlitwy i przemówienia jednego z muzykantów – brata Marka.

Wieczorem nastąpiły zwyczajowe oczepiny, które na góralskim weselu zwane są „cepcem”, podczas którego pani młodej tradycyjnie zdejmowany jest wianek, który zastępuje się chustą. Gest ten symbolizuje zmianę stanu cywilnego. Od tej pory Asia była już oficjalnie żoną Marka 🙂  Po cepcu, jak to zwykle bywa na góralskim weselu zaczęły się tańce góralskie, które bardzo lubię fotografować. 

Bardzo się cieszę jak mam okazję uczestniczyć w tradycyjnych weselach góralskich. Nie mam wątpliwości, że zwyczaje te będą pielęgnowane jeszcze przez długie lata, a mam nadzieję że nigdy nie zanikną.

 

 

Zapraszam na relację z góralskiego wesela Asi i Marka.

 

comments

Leave a reply