Piękny ślub i skromne przyjęcie weselne na Podhalu

 

W pewną czerwcową sobotę odbyło się przyjęcie weselne, po którym z uśmiechem na ustach powiedziałem do siebie „Adam, ten materiał musi wylądować na blogu”. Doszedłem do tej myśli po zakończeniu pracy na skromnym, ale perfekcyjnie przygotowanym weselu Patrycji i Pawła. I oto jest! W końcu mogę pokazać światu w jak fajnym wydarzeniu brałem udział. Pewnie się powtórzę, ale potwierdziła się moja teoria, którą wyznaję od jakiegoś czasu – wesele tworzą ludzie, których mam przyjemność fotografować. U Patrycji i Pawła, mimo tego, że zaproszonych gości było niewielu, nie zabrakło sytuacji, które stworzyły reportaż, który zobaczycie poniżej.

 

Przygotowania do ślubu

Pracę, jak to zazwyczaj bywa, zacząłem od przygotowań. Najpierw odwiedziłem Pawła w jednym z kościeliskich pensjonatów. Czekała na mnie tam cała rodzinka, która doskonale wypełniła niektóre kadry, w których głównym bohaterem był właśnie Paweł – jeszcze przyszły pan młody. 🙂 Następnie przyjechałem na drugi koniec miejscowości sfotografować przygotowania Patrycji. Jak się na miejscu okazało – ta część Kościeliska była dużo bardziej deszczowa. 🙂 Niczym mokra kura przybyłem do apartamentu, w którym Patrycja i jej najbliżsi, lekko zestresowani, kończyli poranną kawę (a może tą kawę sobie mój romantyczny umysł dopisał? 😀 ). Patrycji w przygotowaniach pomagała świadkowa oraz mama, po której przyszła panna młoda odziedziczyła nie tylko kolor włosów, ale też uśmiech. Z boku wszystkiemu z uwagą przyglądał się tata. 🙂

Ślub w górach

Ślub odbył się w bardzo ładnym kościele w Kościelisku (taka miejscowość musi mieć ładny kościół, prawda?). Jest to kościół względnie ciemny, jednak ma niesamowitą zdolność przepuszczania znakomitego światła przez okna. Światło to doskonale oświetla parę młodą tworząc niepowtarzalny klimat fotografii.

 

Wesele w Ziębówce

Przyjęcie weselne zorganizowane zostało w Ziębówce – karczmie w Witowie. Wieczorem okazało się, że jest to chyba najbardziej klimatycznie oświetlona karczma w okolicach Zakopanego. Troszkę wcześniej moje kubki smakowe przekonały się co to znaczy dobre, na prawdę dobre jedzenie. Ktokolwiek głodny będzie miał okazję być w okolicy – serdecznie polecam 🙂

Napisałem już wcześniej, że przyjęcie weselne tworzą ludzie. Już kolejny raz przekonałem się, że moja praca stawia mi na drodze wspaniałe osoby, którym z wielkim uśmiechem na twarzy robię zdjęcia i tworzę pamiątkę, która zostanie z nimi na zawsze. Patrycja i Paweł, mimo ślubnego stresu, nie zapomnieli o tym co w tym dniu najważniejsze – o radości z ich własnego, niepowtarzalnego wesela.

Zapraszam do zdjęć! 🙂

Jeśli chcecie być na bieżąco ze wszystkimi wpisami, zapraszam do polubienia mojego fanpage’a na facebooku: https://www.facebook.com/adam.molka.fotografia/

Polecam też oglądnięcie poprzedniego wpisu:

Wesele w hotelu Bachledówka